Jedna mama z Tasmanii postanowiła odseksualizować lalki Bratz dla swoich dzieci i oto efakt - zupełnie poważnie o sprawie mówiono w australijskiej TV i największych dziennikach. W 2007r. American Psychological Association oficjalnie oświadczyło, że lalki Bratz promują młodym dziewczynkom hyperseksualny wizerunek: The mother who rescues Bratz dolls
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tasmania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tasmania. Pokaż wszystkie posty
środa, 28 stycznia 2015
wtorek, 4 czerwca 2013
Dziennik pokładowy
Za tydzień lecę na urlop, wiec zabieganie totalne, a jeszcze dużo... bardzo dużo do załatwienia i zakończenia przed wyczekiwanymi wakacjami. Oczywiście wszystko na ostatni moment - inaczej się chyba już nie da ;-)
Trasa (z ok. 3 godz. przerwami na poszczególnych lotniskach) z Hobart przez Melbourne - Kuala Lumpur - Amsterdam do Kolonii = ok.32 godz. w podróży. A z Kolonii już do domu.
Zawsze obiecuję sobie, że zatrzymam się gdzieś w Azji na 2-3 dni, ale jak przyjdzie kupować bilet to kończy się na wyszukiwaniu najszybszego połączenia. I tak zwiedzam jedynie lotniska :-)
Dla wszystkich, z którymi nie uda mi się zobaczyć - mały prezent prosto z Bonorong Park w Hobart.
Trasa (z ok. 3 godz. przerwami na poszczególnych lotniskach) z Hobart przez Melbourne - Kuala Lumpur - Amsterdam do Kolonii = ok.32 godz. w podróży. A z Kolonii już do domu.
Zawsze obiecuję sobie, że zatrzymam się gdzieś w Azji na 2-3 dni, ale jak przyjdzie kupować bilet to kończy się na wyszukiwaniu najszybszego połączenia. I tak zwiedzam jedynie lotniska :-)
Dla wszystkich, z którymi nie uda mi się zobaczyć - mały prezent prosto z Bonorong Park w Hobart.
Wścibskie kangury
Diabeł tasmański czyli małe, brzyskie i z ADHD ;-)
A ten koala chyba trochę przesadził z eukaliptusikami
... koala and me ...
poniedziałek, 7 stycznia 2013
środa, 14 marca 2012
sobota, 7 stycznia 2012
Trochę turystyki
Postanowiłyśmy trochę pozwiedzać, a w zasadzie to zdanie powinno brzmieć: namówiłam s. Anię na małe zwiedzanie dzikiej Tasmanii. Jak brzmi tak brzmi, ale naszym udziałem padły dwa półwyspy: cape Raoul i cape Huay (dobrze, że nie muszę wymawiać tej nazwy ;-))
Trochę potu i zmęczenia, ale widoki super - na 95% bo lekka mgiełka psuła dalszą perspektywę.
Cape Raoul został zdobyty w Sylwestra 31.12 i został moim faworytem - co za klif!
Cape Huay to na razie najfajniejsza trasa, klif i widoki według "tasmańskiego rankingu" s. Ani.
Jak będziecie na Tasmanii zdecydowanie polecamy, a na zachetę trochę zdjęć z wypadów.
Trochę potu i zmęczenia, ale widoki super - na 95% bo lekka mgiełka psuła dalszą perspektywę.
Cape Raoul został zdobyty w Sylwestra 31.12 i został moim faworytem - co za klif!
Cape Huay to na razie najfajniejsza trasa, klif i widoki według "tasmańskiego rankingu" s. Ani.
Jak będziecie na Tasmanii zdecydowanie polecamy, a na zachetę trochę zdjęć z wypadów.
tu więcej zdjęć z cape Raoul
tu reszta z cape Huay
Subskrybuj:
Posty (Atom)


