Niech Moc Będzie z Tobą

Wyruszyli na Alderaan i choć nigdy tam nie dotarli, to ta podróż zmieniła zupełnie ich życie...
Zapraszam na moją podróż na Alderaan. Ona także wiedzie przez różne dziwne miejsca we wszechświecie. Wiedzie przez piękne choć czasem dziwne i trudne przyjaźnie, a przede wszystkim uczy odkrywać Prawdziwą Moc w człowieku i świecie. I ciągle doświadcza jak nie ulec ciemnej stronie mocy tego świata.

sobota, 7 lipca 2012

Uśmiech na korcie i trochę historii

Finał Wimbledonu to wielki sukces Agnieszki Radwańskiej jednak nie czyni jej to 1 rakietą Polski w historii tennisa. Kto więc ciągle dzierży palmę pierwszeństwa? Właśnie ta dama polskich i światowych kortów:
Jadwiga Jędrzejowska 
Urodzona podobnie jak Agnieszka w Krakowie tylko w 1912 roku. W latach 1927- 1966 zdobyła 65 tytułów mistrzyni kraju (w singlu, deblu i mikście).
Sławę zdobyła jednak przede wszystkim na kortach światowych. 
Osiągnęła w 1937 finał Wimbledonu, co było największym sukcesem w historii polskiego tenisa aż do 2012 roku, kiedy to Agnieszka Radwańska również zakwalifikowała się do finału. W finale prowadziła z Brytyjką Dorothy Round 4:2 i 30:15 w decydującym secie, by ostatecznie przegrać 2:6, 6:2, 5:7. Polka była również w finale mistrzostw USA we wrześniu 1937, w którym uległa Anicie Lizanie z Chile 4:6, 2:6. Trzeci finał wielkoszlemowy w singlu osiągnęła w 1939 na kortach im. Rolanda Garrosa, przegrywając z Francuzką Simone Mathieu 3:6, 6:8. Jedyny tytuł wielkoszlemowy zdobyła w 1939 na mistrzostwach Francji. Wygrała debla w parze z Mathieu, tą samą, której uległa w finale gry pojedynczej. Jedyny raz w okresie powojennym Jadwiga Jędrzejowska była w finale turnieju wielkoszlemowego w 1947 - również na mistrzostwach Francji, ale tym razem w grze mieszanej; w parze z Rumunem Cristeą Caralulisem. W grze pojedynczej wygrywała m.in. mistrzostwa Londynu, międzynarodowe mistrzostwa Węgier, Austrii, Irlandii Północnej, Walii. Wygrała również prestiżowe międzynarodowe mistrzostwa Włoch w Rzymie w grze mieszanej, występując w parze ze słynnym australijskiem tenisistą i trenerem Harry Hopmanem (tak, tak mamy teraz  w Au Hopman Cup). Była m.in. partnerką mikstową króla Szwecji Gustawa V; w czasie wojny król upominał się u władz niemieckich o umożliwienie jej wyjazdu z okupowanej Polski, z czego nie skorzystała, odrzuciła także propozycję gry w Niemczech, stwierdzając, że zakończyła już karierę sportową. W rzeczywistości kontynuowała jednak występy po 1945, sukcesy odnosząc jednak już głównie na kortach krajowych. Na kortach wyróżniała się także uśmiechem; w prasie amerykańskiej napisano "Musiała dopiero przyjechać mała Polka, żeby pokazać naszym tenisistkom, iż można przegrywać z uśmiechem". 
Tak wspaniałej kariery życzę Agnieszce Radwańskiej i oczywiście także takiego uśmiechu we wszystkich meczech.
Ps. Lecę trzymać kciuki za Agnieszkę w dzisiejszym finale!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz